Forum Psychoterapia Bydgoszcz Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Problemy z samą sobą,z małżeństwem i wszystkimi dookoła!!!
Autor Wiadomość
Agnieszka 22

Dołączył: 16 Lis 2006
Posty: 1
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pią 17 Lis, 2006   Problemy z samą sobą,z małżeństwem i wszystkimi dookoła!!!

:(
Zacznę od wyjaśnienia mojego tematu.
Tak więc jestem osobą młodą ale po wielu przejściach,od czterech miesięcy jestem mężatką,i tu pojawiły się problemy...
Przestałam sobie radzić ze samą sobą,strasznie szybko się denerwuję,irytuje mnie wszystko jestem strasznie niecierpliwa i chyba trochę osaczam mojego męża.Żądam by ciągle okazywał mi uczucia,by ze mną rozmiawiał,by zawsze bez względu na wszystko stawał po mojej stronie oczywiście gdy się ze mną zgadza :?: Jednak ostatnimi czasy on nie zgadza się ze mną wogóle,co prowadzi do ostrych spięć między nami.
Pierwsze takie spięcia były na tle zazdrości jego o mnie,wszystko zaczęło się od tego że przez własnie internet nawiązałam znajomość z pewnym mężczyzną ,były to kontakty tylko i wyłącznie na tle przyjacielskim,oboje byliśmy osobami w trwałych związkach i obojgu z nas nie zależało na niczym więcej.
Nasza znajomość zaczęła się od tego ,że moja potrzeba rozmawiania,pomagania ,czy też dzielenia się doświadczeniami stała się moją obsesją.
Z każdym kolejnym dniem kiedy nie dostawałam tego od mojego męża narastało to we mnie i czułam coraz to większą chęć by z kimś porozmawiać na temat naszych problemów.
W życiu mam tylko jedną przyjaciółkę do której mogę pójść z każdym problemem i owszem ona mnie wysłucha ,doradzi jednak nie zawsze umie się postawić na moim miejscu co zrozumiałe ale tym samym nie umie przywrócić mnie do pionu.
Kiedyś też miałam wspaniałego przyjaciela(jest naszym sąsiadem)z którym rozumieliśmy się bez słów a to dlatego że wychowaliśmy się poprostu razem .W nim miałam zawsze oparcie i męski punkt widzenia na moje relacje damsko-męskie.Kiedyś spróbowaliśmy być parą (długo przed moim ślubem )bo uważaliśmy że skoro się tak dobrze rozumiemy i jest nam dobrze w naszym towarzystwie to napewno nam się uda.Jednak okazało się po kilku zresztą latach że nie dorośliśmy jeszcze do poważnego związku i nie wyszumieliśmy się ,oboje postanowiliśmy powrócic jednak do przyjaźni.

Przyszedł czas kiedy poznałam Tomka mojego męża,oczarował mnie od razu,zabójczo przystojny nieśmiały,kompletnie nie doświadczony w relacjach damsko-męskich(byłam jego pierwsza dziewczyną)Ponieważ byliśmy wtedy w szkole nasze spotykanie się było takie "trochę dziecinne"i zwyczajne ,jak to w szkole.
Ja jednak odrazu czułam że to jest mężczyzna z którym chciałabym przeżyć całe życie ,był zupełnie inny niż pozostali faceci.
Pobraliśmy się w sierpniu tego roku,nie ukrywam że praktycznie całe koszty wesela pokryli jego rodzice czyli moi tesciowie.
Moi tesciowie to jest bardzo obszerny temat,do którego wróce później.
Wracając do tematu rozmów i przyjaźni mój mąz przed ślubem nie miał nic przeciwko mojemu gadulstwu i potrzeby otaczania się przyjaciółmi,po ślubie niestety się to diametralnie zmieniało.Zabronił mi znajomości z moim przyjacielem ,kazał mi wybierac albo przyjazn albo malzenstwo.Wybrałam małżeństwo i powoli zaczynam sie zastanawiać czy dobrze zrobiłam.Odciął mnie od ludzi z którymi czułam się dobrze ,którzy sprawiali ze nie myślałam o swoich kłopotach i problemach,on sam mi tego nie daje i dodatkowo zabrania.Więc uciekłam do innej znajomosci tej przez internet (ta potrzeba była silniejsza odemnie).
Gdy zaczęłam uciekać w komputer i internet on wpadał w szał na samą myśl o tym.Ja poniewaz wyznaje zasade ze w malzenstwie nie ma tajemnic odrazu opowiedzialam mu o mojej znajomosci z Jarkiem(bo tak ma na imie ten znajomy interauta)opowiedzialam mu równiez o czym z nim rozmawiam i na czym polegają nasze relacje,upewniłam go też że nie zamierzam się z nim nigdy spotkać bo dobrze jest jak jest.On miał to przemyśleć bo w pewnym sensie pytałam go o pozwolenie na tę znajomość.
Na drugi dzień zrobił mi karczemna awanture i to nie koniec te awantury i nie przespane noice trwały przez prawie dwa miesiace.Miałam dość jego samego i wszystkiego co z nim zwiazane i z tym małżenstwem.
Mój mąż mnie wtedy zaszokował i jego zachowanie bo on jest z natury "ciapowaty",spokojny i nie umiał się nigdy kłócic ,po ślubie stał się apodyktyczny wręcz władczy,ja natomiast mam silny charakter i pokojowo można załatwić ze mną wiele a uporem zupełnie nic.Ten problem wisi nad nami jak bomba atomowa i boję się że znowu kiedyś wybuchnie tylko tym razem z wiekszym polem rażenia!!!
Kolejnym problemem z którym nie potrafimy sobie poradzić są nasi rodzice znaczy jego i moja mama(u której mieszkamy)mój ojciec nas zostawil już pare lat temu.
Mieszkanie z moją mamą nie jest wcale łatwe,dlatego bo obie mamy podobne wybuchowe charaktery.Kiedy się po ślubie wprowadził się do nas Tomek chcialam by poczuł się jak u siebie, chciałam by nie czuł się skrępowany i robiłam wszystko by atosfera w domu była lekka i przyjemna.
Z moją mamą jednak to niemożliwe ona jest strasznie wymagająca i ze wszystkimi aluzjami na temat mojego męża zwracała się do mnie i kiedy mówiła tonem doradczym było ok ale kiedy zaczęła rzucać zarzuty ja stawałam po jego stronie co wzmagało w mojej mamie wściekłość.
Kilka takich sytuacji sprawiło że atmosfera w domu przestała być taka przyjemna nawet doszło do tego że wyprowadziliśmy się do teściów,mieszkaliśmy tam prawie 3 tygodnie i po rozmowie z moją mamą
której zależało na naszym powrocie wróciliśmy do niej.
I znowu to samo atmosfera w domu jest beznadziejna ,moja mama ze mną nie rozmawia i wprawia mnie w ciągłe poczucie winy,ja mam wszystkiego dość i nie chce mi sie robić z tym kompletnie nic i wcale nie jest mi z tym dobrze.
Kolejnym problem są teściowie i ich stosunek do mnie oraz przywiązanie Tomka do swojej mamy co powoduje że nie mogę wyrazić na jej temat nawet pozytywnej opinii bo odrazu załącza mu się :idea: lampka bym czasem nie obraziła jego mamy,czasami mam wrażenie że zależy mu bardziej na tym by to ona była szczesliwa nie ja i że zależy mu bardziej na niej niż na mnie.
Proszę doradźcie co ja mam zrobić ,jak żyć jak sobie poradzić z tymi problemami i w koncu jak mam poradzić sobie ze sobą :)

Agnieszka 22[/img]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang
Theme xandblue created by spleen & Programosy modified v0.2 by warna